On zacisnął powieki.
— Powiedz mi wprost — poprosił. — To koniec?
Lina odetchnęła głęboko.
— Nie. To nie koniec. To pierwszy raz, kiedy wybieram siebie. I tak będzie, jeśli mamy być razem. Potrzebuję partnera, nie dowódcy. Nie twojej matki. Nie waszych rytuałów. Ciebie.
Alberto zrobił krok w jej stronę — ostrożnie, jakby każde zbliżenie mogło być błędem.
— Zostań… i naucz mnie, jak to zrobić. Proszę.
Jej brew drgnęła z lekkiego zdziwienia. Ta prośba była jak szczelina w grubym murze.
— Poszłam — zaczęła cicho — na małe warsztaty tworzenia perfum. Spędziłam tam godziny, ucząc się, jak łączą się zapachy. Jak pachnie wolność. Kupiłam tę suknię bez zastanowienia, czy komuś się to spodoba. Zjadłam kolację sama w eleganckiej restauracji. Rozmawiałam z obcymi, śmiałam się. Czułam się… żywa. Chcę tak się czuć również przy tobie.
Alberto spojrzał na swoje dłonie — poranione, zbrudzone ziemią, szorstkie. Różnica między nimi była uderzająca. A jednak coś w nim miękło: zrozumienie, ciężkie, powolne, ale szczere.
— Lina, ja… chcę spróbować. Chcę się nauczyć. Tylko że… nigdy nie żyłem inaczej. Całe moje życie… należało do nich. Może czas, żeby wreszcie należało też do mnie. I do nas.
Lina uśmiechnęła się po raz pierwszy — naprawdę uśmiechnęła, bez ironii.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.