Reklama

Jan (48): Nie zatrudniam pracowników z tatuażami.

Reklama
Reklama

Dyskryminacja czy wolność przedsiębiorczości?

Jego wypowiedzi wywołały silne reakcje. W mediach społecznościowych jest piętnowany jako staromodny, elitarny i dyskryminujący. Przeciwnicy uważają za „śmieszne”, że wygląd powinien być ceniony bardziej niż talent czy wysiłek.

„Jakby tatuaż czynił cię mniej profesjonalnym” – pisze ktoś ze złością.
„To po prostu przebrana dyskryminacja” – mówi ktoś inny.

Ale Jan pozostaje nieugięty. „Nikogo nie dyskryminuję. Po prostu wybieram tych, którzy pasują do mojej koncepcji. To moje prawo jako przedsiębiorcy”.

„Moja restauracja radzi sobie wyjątkowo dobrze”

Dyskusję dodatkowo napędza fakt, że Jan odnosi sukcesy. Jego restauracja jest pełna, recenzje są entuzjastyczne, a on sam nie musi konkurować o klientów. Jego zdaniem dowodzi to, że jego wizja się sprawdza.

„Kiedy goście tu przychodzą, wiedzą, czego się spodziewać: spokoju, luksusu i braku rozpraszaczy. Dla mnie nie oznacza to widocznych tatuaży. Kropka.”

Mieszane reakcje

Uderzające jest to, że nie wszyscy krytykują Jana. Niektórzy wręcz go bronią.
„Jego biznes, jego zasady” – mówią.
„Dlaczego wszyscy inni mogą żądać czegokolwiek, a nie właściciel firmy?”

Mimo to opinia publiczna jest przede wszystkim rozgniewana. W czasach, gdy tatuaże nie są już oznaką buntu, lecz powszechnym zjawiskiem, postawa Jana wydaje się wielu osobom krokiem wstecz.

Wielkie pytanie

Czy to przestarzałe myślenie, które nie pasuje już do roku 2025?
A może Jan po prostu ośmiela się mówić to, co inni skrycie myślą, ale nie mówią tego głośno?

Jedno jest pewne: Jan jednym zdaniem o tatuażach wdał się w ożywioną dyskusję — a internet jeszcze się na ten temat nie rozpisał.

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.

Reklama
Reklama